Przejdź do głównej zawartości

Dobre słowo i pochwała motywują do działania! :-)

„A Pani w przedszkolu to rzadko mnie chwaliła…” – tak zareagował jeden z moich podopiecznych, kiedy w końcu udało mu się dobrze wypowiedzieć sylabę. 

Dlaczego warto chwalić dzieci za małe postępy?

Każdy z nas lubi, kiedy ktoś nam powie coś miłego. Czy to komplement odnośnie wyglądu, czy może pochwała za zaangażowanie w jakąś aktywność w miejscu pracy. Lubimy być chwaleni, niezależenie od wieku. Każdy potrzebuje poczucia, że jest w czymś dobry. Wtedy czujemy się po prostu dobrze, bardziej nam się chce, bo widzimy, że ciężka praca i zaangażowanie czyni nas lepszymi.

Maluchy szczególnie potrzebują wsparcia w sprawach, które są dla nich trudne. Te małe osóbki dopiero się kształtują, kreują sobie wizję świata, układają hierarchię wartości, uczą się wielu ważnych rzeczy, które później będą wykorzystywać w swoim własnym życiu. Jeśli na początku tej swojej drogi dziecko nie będzie czuć, że jest w czymś dobre, że potrafi sobie z czymś poradzić, to prawdopodobnie później będzie mu ciężko uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Nawet, jeżeli będzie potrafiło coś zrobić, czegoś dokonać – nie będzie w stanie się do tego zmobilizować, bo jego/jej poczucie własnej wartości będzie bardzo niskie.

Nawiązując do pochwał w naszej pracy logopedycznej...
Osobiście często chwalę "swoje" dzieci. Mam do czynienia z rozmaitymi przypadkami; jedni uczą się szybciej, inni wolniej. Jeśli widzę, że pewna umiejętność jest dla malucha wyjątkowo trudna do zdobycia, staram się tak planować zajęcia, aby zawsze pojawiło się jakieś zadanie, które będzie w stanie wykonać dobrze (albo chociaż lepiej). Wtedy właśnie chwalę, budując jednocześnie poczucie własnej wartości dziecka. Każdy jest w czymś dobry, trzeba tylko dobrze poszukać i to odkryć :-)
Dla nas mały postęp u malucha będzie naprawdę mały, dla niego będzie to MAŁY WIELKI POSTĘP!
Niezależnie od swojego samopoczucie staram się, aby każde spotkanie z dzieckiem przebiegało w miłej atmosferze. Zawsze pytam dzieci o ich humor, o to, co się u nich wydarzyło, jak przebiegł weekend itd. Ktoś może powiedzieć, że szkoda czasu na takie pogaduchy - owszem, nie mogę pozwolić na to, aby większość zajęć tak przebiegła, ale 2/3 minutki nas nie zbawią, a przecież to też ma wartość terapeutyczną. Sama staram się przed dziećmi otwierać i opowiadać co nieco o swoich sprawach, bo to znacznie skraca dystans :-)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak zapobiegać wadom wymowy?

Tak wielu rodziców zastanawia się, dlaczego ich dzieci borykają się z rozmaitymi problemami komunikacyjnymi i artykulacyjnymi. Często boją się wizyty u logopedy oraz przebiegu samej terapii. Po części to rozumiem. Zajęcia bywają stresujące; niemożność wymówienia wyrazów we właściwy sposób, trudności z ułożeniem artykulatorów i wiele innych mogą powodować frustrację u dzieciaków. Jak zatem działać już od najmłodszych lat, aby do minimum zredukować zagrożenie wystąpienia wad wymowy? 1. Kiedy pojawia się nowy członek rodziny, wszyscy chcą dzieciątko "ojojać", a co za tym idzie, mówią do niego tzw. językiem nianiek/matek. Wiem, że osobiście do swojego maleństwa będę mówić poprawną polszczyzną, dlaczego? Bo zanim dziecko zacznie mówić, to słucha i obserwuje buzię swojego opiekuna. Jeśli są to złe wzorce istnieje ryzyko, że samo nauczy się mówić właśnie tak, jak do niego mówiono. Zatem starajcie się mówić do malucha normalnie, bez deformowania słów, czy specjalnego przekrę

Utrwalanie prawidłowej wymowy w mowie spontanicznej

Często bywa tak, że w gabinecie uda nam się wywołać daną głoskę; w nagłosie, śródgłosie, wygłosie. Pojawiają się nawet prawidłowe realizacje wyrazów, zdań, ale po zajęciach maluch dalej mówi "po swojemu". To wcale nie oznacza, że robimy coś źle, że nie umiemy nauczyć! Spontaniczne realizacje to zawsze najtrudniejszy i najdłuższy element terapii.  Co możemy z tym zrobić? Na pewno robić dalej swoje. Sam fakt, że dana głoska "wskoczyła" to już sukces, ale trzeba wieeeluuu powtórzeń, aby prawidłowy nawyk się utrwalił. To trochę, jak z nauką różnych umiejętności, np. gry na instrumencie. Na początku nie wychodzi nic. Stopniowo uczymy się nut, ich odczytywania, aż w końcu próbujemy wydobyć z danego instrumentu dźwięk. Możemy pominąć naukę nut (w logopedycznym rozumieniu ćwiczenia przygotowujące do prawidłowej realizacji danej głoski), ale nie mamy pewności, czy granie ze słuchu zawsze wystarczy (logopedycznie: możemy nauczyć się prawidłowo realizować daną głoskę

Czy leworęczność to powód do zmartwień?

Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie zaniepokojona koleżanka. Pani w przedszkolu powiedziała jej, że dominacja lewej ręki u dziecka będzie miała straszne skutki w przyszłości i że natychmiast trzeba coś z tym zrobić. Przede wszystkim trzeba zachować spokój, spojrzeć na dziecko wieloaspektowo (pod kątem tego, co już zostało wypracowane, czy w domu są wykonywane jakieś ćwiczenia) i nie straszyć biednych rodziców! Jeśli dziecko wybrało lewą rękę, jako dominującą, trzeba je w tym wspierać, nie można pozwalać na używanie rąk na zmianę lub obydwu jednocześnie. Ważne jest jednak, aby nie przestawiać dziecka z lewej ręki na prawą! Do skutków leworęczności zaliczymy na pewno opóźnienia w sferze manualnej. Ruchy mogą być nieprecyzyjne, nieporadne, dziecko może być niechętne do wykonywania zadań manualnych, problematyczne może się okazać posługiwanie narzędziami (może, ale nie musi!). Podczas nauki pisania często spotykanym problemem jest odwracanie kierunku stawiania znaków. Prawdopodo